Dzisiaj ostatni dzień zapisów na PZU. Zapisałem się pierwszego dnia, bo ten debiut zapowiada się ciekawie. Limity zakupów sprawiają, że inwestor indywidualny nie jest łakomym kąskiem dla banku, tylko partnerem dla domu maklerskiego, do otwarcia rachunku i płacenia prowizji od zakupu. Pierwszy raz ktoś pomyślał jak zaoferować akcje na w miarę uczciwych warunkach (pomijając fakt przewagi pracowników PZU i wielodzietnych, bogatych rodzin) – bo wiadomo, że o pełnej sprawiedliwości nie da się nigdy powiedzieć (z wyjątkiem utopii).
Zapisałem się, a i owszem. Akcje nie są tanie, moim zdaniem, ale przez to limitowanie dostępu do nich, oczekuję zdecydowanie większego popytu na pierwszych sesjach, niż podaży. Nie zdradzam swojej strategii co do papierów PZU, bo po pierwsze nie wiem jaka będzie redukcja, po drugie nie wiem jak będzie zachowywał się rynek w najbliższych tygodniach. Po bardzo słabych (fatalnych!) ratingach dla obligacji Grecji, wydanych przez S&P – zaczynają się zbierać czarne chmury nad giełdami.
Podejmę się szacowania skali redukcji. Poprzez wspomniane zasady, redukcja wysoka nie będzie. Zapisałem się pierwszego dnia, co daje mi dodatkowy handicap dla zakupu niepodzielnych akcji. Myślę, że z zamówionych 30 sztuk obejmę nie mniej niż 24 sztuki (a po cichu liczę na cały pakiet).
Cena – maksymalna oczywiście – 312,50. I tutaj nie widzę szans na obniżenie – chociaż dodatkowy pakiet 5% od Skarbu Państwa powinien spowodować jej obniżkę.
